Wiadomości   

Strona główna           Kontakt

Płyty drogowe dla radnych burmistrza?

 

31.03.2017

Po latach oczekiwań zakończył się remont dróg, który zdecydowanie poprawił standard funkcjonowania mieszkańców osiedla za gimnazjum nr 1 w Sztumie.
Nie będziemy ponownie zajmować się jakością wykonania ani sposobem odbioru, lecz tym gdzie podziały się zdjęte elementy drogowe i na co są przeznaczone?
Zajmowanie się gruzem czy płytami mogłoby się wydawać rzeczą banalną i niepotrzebną. Nic bardziej mylnego jeżeli chodzi o ogromne zaległości w inwestycjach drogowych i problemach z nimi związanymi innych mieszkańców. Mimo upływu lat betonowe elementy nadal stanowią wartościowy i poszukiwany materiał do ponownego zastosowania, dlatego też mieszkańcy mogli składać wnioski do gminy na pozyskanie takich elementów jako odpad lecz jak się okazało bezskutecznie.

Zapytaliśmy sztumskich urzędników, co się stało trelinką i płytami drogowymi zdjętych podczas remontu ul. Zacisze, Słoneczna, Ogrodowa, Wojciechowskiego?
Po kilku telefonach i ostatecznym ustaleniu między urzędnikami dowiedzieliśmy się, że płyty drogowe znajdują się w Białej Górze, część trelinki przekazano dla „Daru serca w Czerninie”, a reszta naszym zdaniem prawdopodobnie poszła do zmielenia.
Dlaczego płyty zawieziono do Białej Góry oddalonej aż 10 km? Chyba nie po to aby je zmagazynować na końcu wsi pod lasem?

Na pytanie dotyczące płyt złożonych w Białej Górze wiceburmistrz Wirdwein odpowiedział, że płyty „czekają na lepsze czasy”.
Czy to znaczy, że czekają aż ucichnie poprzednia sprawa wokół drogi dla radnych Ewy Paduch i Józefa Warunka i po cichu uda się dokończyć inwestycje, aby dwoje radnych powiązanych z burmistrzem mogło komfortowo wozić buraki i obornik?
Wszyscy pamiętamy zabiegi radnego Józefa Warunka prywatnie brata pani Ewy Ruczyńskiej Kierownik Referatu Rozwoju Lokalnego, pełnomocnik ds. projektów - partnerki obecnego burmistrza jak i radnej Ewy Paduch o remont drogi do własnych pół, czego finałem było wydatkowanie przez gminę 60.000 zł na jej remont.

Cała sprawa pokazuje tak naprawdę cynizm i arogancje sztumskich władz i działanie układu zamkniętego, który nie liczy się z nikim i z niczym. A najważniejsze jest, aby zaspokoić potrzeby grupy wiernie wspierającej działania włodarza.